Prawdopodobie pierwszy samochów - karetka w Przemyślu

Ledwo powołano do życia w roku 1912, w strukturach Straży Pożarnej, przemyskie Pogotowie Ratunkowe, a już dwa lata później wybucha Wielka Wojna, która niestety nie ominęła i samego Przemyśla. Dzięki istnieniu w Twierdzy Przemyśl wielu szpitali wojskowych a więc i licznych, różnych służb medycznych, do Przemyśla docierały również i "medyczne nowinki" np. w postaci karetek na bazie samochodu czy jak to wówczas mawiano automobilu. Jedna z takich karetek została uwieczniona na zdjęciu z datą 26.11.1916 z pieczęcią " Szpital Garnizonowy nr 3 Przemyśl". Był to prawdziwy powiew nowoczesności w ówczesnej Galicji, i nie tylko w niej, bowiem pierwsze samochody - karetki pojawiły się w polskich pogotowiach ratunkowych dopiero w połowie lat dwudziestych.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, 18 stycznia 1919 roku z inicjatywy Stowarzyszenia "Samarytanin Polski" zwołano naradę wszystkich, istniejących na ziemiach polskich, organizacji zajmujących się m.in. udzielaniem pomocy przedszpitalnej. Organizacje te utworzyły Polskie Towarzystwo Czerwonego Krzyża (PTCK). W okresie międzywojennym działania PTCK były dostosowane do potrzeb społeczeństwa. Udzielano pomocy kalekom wojennym, organizowano i prowadzono szereg zakładów lecznictwa oraz stacji pogotowia ratunkowego. W 1939 roku Polski Czerwony Krzyż liczył ok. 850.000 członków, z czego ok. 50% stanowiła młodzież. Dysponował także dużą ilością przeszkolonych pielęgniarek i ratowników oraz zapasami materiałów sanitarnych, sprzętem technicznym, karetkami ,prowadził 1300 placówek ochrony zdrowia i opieki społecznej. Po europejskim zjeździe ratownictwa w Antwerpii w 1926 r. z inicjatywy lekarzy warszawskiego pogotowia ratunkowego odbył się I Zjazd towarzystw ratunkowych w Polsce. Myślą przewodnią Zjazdu było wprowadzenie jednolitych procedur oraz metod działania w ratownictwie. Podczas Zjazdu podjęto uchwałę o utworzeniu Polskiego Komitetu do spraw Ratownictwa. Statutowym celem komitetu było m. in. tworzenie nowych stacji ratowniczych, szczególnie w miejscowościach dotąd takich stacji nieposiadających oraz wspieranie już istniejących placówek. Generalna Dyrekcja Zdrowia z inicjatywy dr. Józefa Zawadzkiego w 1928 roku zorganizowała zebranie przedstawicieli Związku Miast, samorządów gminnych i powiatowych w celu zapoznania ich ze statutem "Polskiego Komitetu do spraw Ratownictwa i pierwszej pomocy lekarskiej w wypadkach nagłych". Jego zasady zostały przyjęte jednogłośnie, co w efekcie spowodowało integrację całego środowiska ratowniczego w ramach wyżej wspomnianego Komitetu. Dzięki temu nastąpiła popularyzacja wiedzy i umiejętności udzielania pomocy. W tym czasie wydano poradniki dotyczące pierwszej pomocy w ratownictwie przemysłowym, kolejowym, drogowym, górskim, wodnym.

W okresie międzywojennym, w Polsce, duże samodzielne pogotowia ratunkowe działały w 8 miastach, a w 106 istniały stacje, posterunki ratownicze przy placówkach służby zdrowia lub remizach straży pożarnej, jednak jedynie tylko 24 z nich posiadały własne ambulanse. W roku 1936 planowano utworzyć w Polsce 12 nowych stacji pogotowia, stworzenie 12 posterunków lekarskich oraz posterunków sanitarnych we wszystkich miastach liczących od 5 do 30 tysięcy mieszkańców. Plan ten, będący pierwszą próbą stworzenia ogólnokrajowej sieci placówek pomocy doraźnej, nie został jednak zrealizowany ze względu na wybuch II wojny światowej.

W Przemyślu działalnością pogotowia ratunkowego w okresie międzywojennym zajmowała się Straż Pożarna oraz Polskie Towarzystwo Czerwonego Krzyża (od 1927 r. już jako Polski Czerwony Krzyż), informuje o tym ówczesna prasa oraz potwierdzają zachowane archiwalia w postaci zdjęć oraz dokumentów. "Nowy Głos Przemyski" nr 22 z 1922 r. pisze: ,,( .. ) sekcja Czerwonego Krzyża w Przemyślu zabiera się całą mocą do utworzenia Towarzystwa Ratunkowego w naszym mieście i część z uzyskanych z obecnej zbiórki funduszów pójdzie właśnie na ten cel. Prócz stałej stacji ratunkowej zamierza także utworzyć szpitalik Czerwonego Krzyża. Przyklasnąć należy tej pracy i wszystkie czynniki oficjalne i obywatelskie powinny ją poprzeć. Od miasta zaś domagamy się bezwarunkowego natychmiastowego załatwienia sprawy: musi być wóz ratunkowy i musi być wóz do przewożenia chorych na chorobę zakaźną". W tym samym numerze "Nowego Głosu Przemyskiego" możemy przeczytać opinię odnośnie pracy "miejskiego pogotowia" czyli transportu chorych wozem ratunkowym miejskim do i ze szpitala. Przewozy takie wykonywała karetka straży pożarnej lecz jak skarżą się ówcześni dziennikarze ,,( .. ) straż pożarna odmawia takiego przewożenia o ile się z góry nie zapłaci, lub nie ma kogoś godnego zaufania, który poręczy za zapłatę ( .. )".

Pracy przedwojenne przemyskie pogotowie miało pod dostatkiem. O niektórych takich nieszczęśliwych wypadkach donosiła ówczesna prasa . Gazeta "Ziemia Przemyska: w nr. 37 z dn. 25.08.1928 informuje: " ( .. ) przed kilkoma dniami przy ulicy Kazimierzowskiej została potrącona przez autobus stróżowa Marja Wieś lat 57 tak nieszczęśliwie, że doznała pęknięcia czaszki. Drugi wypadek zdarzył się 17 b. m. Marja Dziubak żona sierżanta, została najechana przez automobil wojskowy nr 10 który złamał jej tylko jedną rękę i nogę ".

Praca ówczesnego pogotowia ratunkowego to nie tylko wyjazdy do wypadków i zachorowań, wykonywano także transporty chorych do i ze szpitala, oraz zabezpieczano medycznie różnego rodzaju uroczystości i zgromadzenia publiczne.

Taką bardzo dużą uroczystością, a więc i dużym wyzwaniem logistycznym także pod względem zabezpieczenia medycznego , był zorganizowany w czerwcu 1936 roku, w Przemyślu, Kongres Eucharystyczny Diecezji Przemyskiej obrządku łacińskiego.

W zachowanym archiwalnym informatorze szczegółowym o tymże kongresie, wydanym przez drukarnię J. Styfiego w Przemyślu, możemy odnaleźć informacje potwierdzające udział w zabezpieczeniu medycznym realizowanym siłami zarówno przemyskiego PCK jak i "miejskiego" pogotowia funkcjonującego w ramach struktur Miejskiej Straży Pożarnej. Wybuch drugiej wojny światowej odmienił Przemyśl na zawsze. Najpierw na początku września miasto było brutalnie bombardowane przez Niemców, potem wskutek zbrodniczego paktu Ribbentrop - Mołotow Przemyśl został rozdarty na pół przez obu agresorów.

Powstaje granica na rzece San, co oczywiście miało wpływ także na funkcjonowanie pogotowia ratunkowego, które na Zasaniu funkcjonowało zupełnie inaczej niż na Starym Mieście.